Posts Tagged ‘odchudzanie’

5 prostych ćwiczeń na uda i pośladki.

Od poniedziałku zaczynam ćwiczyć, od jutra zaczynam ćwiczyć, jak kupię sobie buty, jak zrobi się lepsza pogoda to zacznę biegać. Znasz to? Ja tak! Nie ma w tym nic dziwnego, wcale nie jesteś leniwa. Najtrudniej wszak jest zrobić pierwszy krok.

To Be Fit

Media pokazują idealne sylwetki, ciężkie plany treningowe i rygorystyczne diety. Kobiety rzucają się w wir bycia fit, a po miesiącu nie mają siły ruszyć palcem i są tak głodne, że zjadły by konia z kopytami. A można zacząć z głową i spokojnie. Pamiętaj, że większość sukcesu leży w zdrowym odżywianiu, a ruch ma nam pomóc ruszyć metabolizm, wzmocnić kondycję i ujędrnić ciało.

Nie każda z Was chce wyglądać jak Chodakowska

Większość chce poczuć się lepiej, złapać siły i zrzucić 5 realnych kilogramów. Zacznij ćwiczyć conajmniej 3 razy w tygodniu po 30 minut, jedz rozsądnie, a po miesiącu zobaczysz różnicę. Nie będziesz wykończona, nie będziesz też na diecie, a zmienisz swoje życie nie do poznania.

Daj sobie czas

Gdy wprowadzasz zmiany stopniowo, to stają się twoją codziennością i zostają z Tobą na dłużej. Lepiej powoli chudnąć i powoli budować mięśnie, bez zbędnego przemęczenia.

Pierwszy krok

Mam dla Was 5 ćwiczeń, które mogą dojrzewać razem z Tobą. Możesz je robić powoli, w swoim tempie. A gdy wzmocnisz się, będziesz robiła ćwiczenia szybciej. Gdy staną się łatwe, dołożysz obciążenia zapinane na kostki.

Trening

Każdy trening zacznij od rozgrzewki. Włącz muzykę, powoli rozruszaj wszystkie stawy, poskacz trochę, potańcz do szybkiej muzyki. Działaj tak przez dobre 15 minut. Jeśli masz w domu rowerek to wsiadaj i pedałuj Następnie wykonaj każde ćwiczenie po 10 razy, a wszystkie powtórz 4 razy. Na koniec rozciągnij się! Pamiętaj żeby kolano przy wypadach było w lini prostej ze stopą, niech nie wychodzi poza nią. Trzymaj prosto plecy, napinaj brzuch przez cały czas. Głowa w prostej linii z plecami, nie zadzieraj jej do tyłu. Nie staraj się robić ćwiczeń szybko, rób je poprawnie. Nie forsuj się, w pierwszym tygodniu sprawdź ile możesz. W następnym będziesz mogła zwiększać ilość powtórzeń.

To be fit / 2017 / olgapolny.pl To be fit / 2017 / olgapolny.pl

P.S Ja nie jestem trenerem, dzielę się z Wami tym czego sama się nauczyłam i przetestowałam na sobie. Pamiętaj że nawet jedna godzina z profesjonalnym trenerem to bardzo dużo

Orzechowo-owsiany Fit Deser

Weekend to najtrudniejszy dla mnie czas na trzymanie zdrowej diety. Moje dzieci mają wtedy odpust słodyczowy, a mąż nadrabia brak czasu w tygodniu na gotowanie i serwuje nam bomby kaloryczne. Na blogu będę wrzucała swoje propozycje na zdrowe i pyszne przekąski, które nie zrujnują Waszej ciężkiej pracy w ciągu tygodnia. Testerami są moje dzieci, dla których jak coś nie jest słodkie to się nie je oraz mój mąż, który gardzi dietą – każdą.

Na pierwszy rzut idzie deser, wszak życie za krótkie jest by czekać na niego, aż skończy się obiad 😉 Batoniki owsiano-orzechowe w gorzkiej czekoladzie. Przyrządzenie jest szybkie i banalnie proste. Na tyle, że Kamil był tym razem wykonawcą, a ja tylko managerem.

Co będzie Ci potrzebne:
– 2 tabliczki gorzkiej czekolady (Najlepsze są takie powyżej 70%)
– Płatki owsiane górskie
– Wiórki kokosowe
– Jagły z malinami
– Mieszanka orzechów
– Mleczko kokosowe
– miód

    

Jak zrobić:

1. Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej.
2. W osobnym naczyniu namocz płatki owsiane w mleczku kokosowym. Najlepiej jest, gdy mleko rozwarstwi się i użyjemy tylko jej gęstej części.
3. Po około 5-7 minutach dodaj miód, wiórki kokosowe, jagły i pokruszone orzechy. Masa powinna być gęsta, jeśli nie jest, dodaj jeszcze ulubionego suchego składnika.
4. W docelowym naczyniu (ja wybrałam prostokątne, żaroodporne) rozłóż papier do pieczenia i wlej rozpuszczoną czekoladę.


5. Na czekoladę wyłóż owsianą masę i równo rozprowadź.

6. Schowaj do lodówki na parę godzin
7. Po wyjęciu pokrój i zjedz ze smakiem 😉

P.S.
Batoniki łatwo się rozpuszczają i są dosyć kruche, dlatego najlepiej trzymać je w lodówce.
Przechowuj w lodówce do 3 dni.

 

Kim jestem?

Kim jestem? Mogłabym zacząć tandetnie od zwyczajnego „kobietą taką jak Ty”. I choć to wyświechtane stwierdzenie, to tak jest. Zacznę od końca.

Dwa lata temu osiągnęłam swoje wagowe dno. Było mi strasznie przykro, bo patrzyłam na młodą dziewczynę, którą się czułam, a w lustrze widziałam zaniedbaną, grubą mamuśkę. Taką, którą nigdy nie chciałam być. Na mojej drodze na szczęście stanęło wtedy kilka osób dzięki którym jestem dzisiaj w tym miejscu.

Nie było łatwo. Nie będę czarować, że dieta była super, a budowanie kondycji to bułka z masłem. Tak nie było. Ale po tych dwóch latach, wkręciłem się w schemat ćwiczenia i już nie umiem inaczej żyć. Sport to teraz jeden z moich priorytetów.

Trening na plaży

Po co ćwiczyć?

Jak nie trenuję zbyt długo to mój świat zaczyna być tak samo smutny jak na początku mojej drogi. Zapewniam Cię, że jeżeli zrobisz wszystko żeby wytrwać pierwszą fazę, to i Ciebie to dopadnie.

Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, więc moja Mama starała się zapisywać mnie gdzie się tylko dało, tak żebym mogła spalić trochę energii.

Na początku była akrobatyka. Zaczęłam trenować z początkiem pierwszej klasy podstawowej.
Przygoda ta trwała prawie cała podstawówkę. Dochodziły do niej tylko różne dodatkowe dyscypliny. Taniec, siatkówka, trochę biegania. Bieganie było do momentu poważnej kontuzji kolana, która odcięła mnie od sportu na dwa lata. Dla dziecka to było całe życie. Podłamałam się i obraziłam na sport.

Powrót na ring

Znowu ćwiczyć zaczęłam 7 lat temu. Bardzo nieregularnie. Zrywami. Ćwiczyłam intensywnie tydzień, później 2 miesiące nic. W pierwszej ciąży przytyłam: bagatela 23 kg. Zamknięta w czterech ścianach z dzieckiem, nie miałam z tym większego problemu. W drugiej ciąży byłam już mądrzejsza i ćwiczyłam do 7 miesiąca. Przytyłam znacznie mniej.

I tak po latach strasznych wahań wagi i stylu życia, znalazłam się na placu zabaw wśród innych matek. Większość z nich przypominało mi mnie z czasów opieki nad pierwszym dzieckiem. Mamy, które świata nie widziały poza swoimi pociechami, a siebie stawiały ostatnim miejscu. Ja już nie chciałam tak wyglądać.Uświadomiłam sobie, że moje życie nie skończyło z powodu dzieci. Chęć dbania o swoje zdrowie i o swój komfort psychiczny, nie uderza, ani nie zabiera niczego moim dzieciom.

Zasada ”szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” jest najprawdziwsza w świecie.Zrozumiałam, że robię to dla nich. Dbając o siebie, dbam o to żebym mogła z nimi być jak najdłużej!

Ten blog to mój pamiętnik i motywator. Chęć podzielenia się z Wami tym tym co kocham i co mnie napędza.

Chcę też sama zapamiętywać najciekawsze momenty mojego życia, a to na pewno pomoże. Życzę nam wszystkim obyśmy byli tutaj jak najdłużej.

Kiss