Posts Tagged ‘mama’

Kim jestem?

Kim jestem? Mogłabym zacząć tandetnie od zwyczajnego „kobietą taką jak Ty”. I choć to wyświechtane stwierdzenie, to tak jest. Zacznę od końca.

Dwa lata temu osiągnęłam swoje wagowe dno. Było mi strasznie przykro, bo patrzyłam na młodą dziewczynę, którą się czułam, a w lustrze widziałam zaniedbaną, grubą mamuśkę. Taką, którą nigdy nie chciałam być. Na mojej drodze na szczęście stanęło wtedy kilka osób dzięki którym jestem dzisiaj w tym miejscu.

Nie było łatwo. Nie będę czarować, że dieta była super, a budowanie kondycji to bułka z masłem. Tak nie było. Ale po tych dwóch latach, wkręciłem się w schemat ćwiczenia i już nie umiem inaczej żyć. Sport to teraz jeden z moich priorytetów.

Trening na plaży

Po co ćwiczyć?

Jak nie trenuję zbyt długo to mój świat zaczyna być tak samo smutny jak na początku mojej drogi. Zapewniam Cię, że jeżeli zrobisz wszystko żeby wytrwać pierwszą fazę, to i Ciebie to dopadnie.

Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, więc moja Mama starała się zapisywać mnie gdzie się tylko dało, tak żebym mogła spalić trochę energii.

Na początku była akrobatyka. Zaczęłam trenować z początkiem pierwszej klasy podstawowej.
Przygoda ta trwała prawie cała podstawówkę. Dochodziły do niej tylko różne dodatkowe dyscypliny. Taniec, siatkówka, trochę biegania. Bieganie było do momentu poważnej kontuzji kolana, która odcięła mnie od sportu na dwa lata. Dla dziecka to było całe życie. Podłamałam się i obraziłam na sport.

Powrót na ring

Znowu ćwiczyć zaczęłam 7 lat temu. Bardzo nieregularnie. Zrywami. Ćwiczyłam intensywnie tydzień, później 2 miesiące nic. W pierwszej ciąży przytyłam: bagatela 23 kg. Zamknięta w czterech ścianach z dzieckiem, nie miałam z tym większego problemu. W drugiej ciąży byłam już mądrzejsza i ćwiczyłam do 7 miesiąca. Przytyłam znacznie mniej.

I tak po latach strasznych wahań wagi i stylu życia, znalazłam się na placu zabaw wśród innych matek. Większość z nich przypominało mi mnie z czasów opieki nad pierwszym dzieckiem. Mamy, które świata nie widziały poza swoimi pociechami, a siebie stawiały ostatnim miejscu. Ja już nie chciałam tak wyglądać.Uświadomiłam sobie, że moje życie nie skończyło z powodu dzieci. Chęć dbania o swoje zdrowie i o swój komfort psychiczny, nie uderza, ani nie zabiera niczego moim dzieciom.

Zasada ”szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” jest najprawdziwsza w świecie.Zrozumiałam, że robię to dla nich. Dbając o siebie, dbam o to żebym mogła z nimi być jak najdłużej!

Ten blog to mój pamiętnik i motywator. Chęć podzielenia się z Wami tym tym co kocham i co mnie napędza.

Chcę też sama zapamiętywać najciekawsze momenty mojego życia, a to na pewno pomoże. Życzę nam wszystkim obyśmy byli tutaj jak najdłużej.

Kiss