Archive of ‘News’ category

Mój najlepszy prezent urodzinowy?

W pewnym wieku urodziny przypominają nie tylko o zabawie, ale też powodują to, że robimy swój rachunek sumienia. Tak samo jak na koniec roku, kiedy mamy pewne spostrzeżenia. Ja dziś kończę 33 lata. Brytyjscy uczeni dowiedli że ludzie w moim wieku są najszczęśliwszym w życiu. A jak jest u mnie?

Z CZEGO JESTEM ZADOWOLONA

Co w moim życiu jest najważniejszego? Moja rodzina oczywiście. I to z niej jestem najbardziej zadowolona. Mam kochającego męża, który bardzo ciężko pracuje na nasz komfort. Często mnie wkurza i mam ochotę go utopić, ale wiem, że sama nie jestem łatwa w obsłudze 😉 To człowiek, który zrobi wszystko żebym była bezpieczna i szczęśliwa. Ale najważniejsze to to, że jest moim przyjacielem. Lubię go, lubię z nim przybywać, śmiać się i płakać. Pracujemy razem, a to już bardzo dużo 😉

Olga Polny

Olga Polny

Cieszę się, że zrobiłam coś dla siebie. Że te dwa lata temu zawalczyłam o swoje zdrowie i zadowolenie samej z siebie. Wyglądam lepiej niż 8 lat temu!! Mam więcej sił i chęci do życia.
Zdrowiej się odżywiam. Zanim urodziłam dzieci, skład produktów spożywczych nie miał dla mnie większego znaczenia. Wiele rzeczy kupowałam gotowych. Teraz większość robię sama, a półprodukty kupuję ze sprawdzonych źródeł. Staram się wplatać w nasze życie kuchnie z różnych stron świata, a dzięki temu moje dzieci jedzą bardziej urozmaicone posiłki.

Serce mi rośnie widząc jak duży wpływ mam na swoje dzieci. Rzeczywiście przykład idzie z góry. Maluchy patrzą jak ja ćwiczę i próbują powtarzać to ze mną. Większość treningów w domu robię z obstawą. Bruno zarażony aktywnym trybem życia zainteresował się piłka nożną i karate. Lila jest tancerką i fanką Ewy Chodakowskiej. Nikt w życiu ich nie zmuszał do tego i to jest pewnie ten sekret.

Z CZEGO NIE JESTEM ZADOWOLONA

Zaczynając od siebie. Nadal walczę z systematycznością. Nadal dopadają mnie stany załamania. Odpuszczam sobie wtedy treningi i zdrową dietę. Myślę sobie wtedy, że to da mi poczucie relaksu, że odpocznę sobie i złapię siły.

Oczywiście okazuje się szybko, że taki niby-odpoczynek ma odwrotny skutek. Brak ruchu powoduje, że szybciej się męczę, tracę siły w połowie dnia lub chodzę senna. Śmieciowe jedzenie rujnuje moją gospodarkę hormonalną. Puchnę od dużej ilości soli, mam reakcje alergiczne od wszystkich buł, pizz i innych ciast. Kończy się to wszystko na złym samopoczuciu. Nie jestem wypoczęta, wyglądam jakbym przytyła 5 kilogramów i zła jestem na siebie, że znów zrobiłam to samo.

Olga Polny

Olga Polny

Z jednym mam problem i nie wiem czy to jest źle czy dobrze. Zaczynam inaczej traktować ludzi. Kiedyś poświęcałam się im do reszty. Ich problemy były moimi problemami. Uważałam, że słowo przyjaciel znaczy bardzo dużo i na nieskończenie długo. Wierzyłam, że to co daję to wraca do mnie. Niestety ludzie mnie sukcesywnie z tego błędu wyprowadzali. Teraz daję sobie i innym więcej powietrza, nie wychodzę z inicjatywą dopóki mnie ktoś o coś nie poprosi. Nie walczę o kontakt, bo myślę, że jak ktoś ma potrzebę ze mną być to powie mi o tym. Czy to złe czy dobre? Nie wiem.

CO BYM CHCIAŁA POPRAWIĆ

Chciałabym być spokojniejsza, nie trawić swojego żołądka nerwami. To co mnie teraz wkurza, za tydzień, miesiąc, rok nie będzie miało większego znaczenia, a zdrowie mam tylko jedno. Pracuję nad tym żeby więcej rzeczy zlecać innym. Uczę dzieci, żeby zaczęły mi pomagać, staram się w miarę możliwości korzystać z usług profesjonalistów. Jednak nadal uwielbiam zajechać się „na szmacie” 😂 Ale walczę też z tym.

Marzę o tym żeby czytać więcej książek. Jakoś odkąd jestem mamą, bardzo trudno jest mi skupić skupić się nad kawałkiem papieru. Mam coraz więcej książek, które odkładam na lepsze czasy, czytaj: jak pojedziemy na wakacje i będę leżeć na plaży. Woda jest nadal moją piętą achillesowa. Wiem że mam ją pić, wiem ile to daje dobrego, a niestety zapominam – do poprawy!
Podsumowując, nie ma w tym tekście nic przełomowego, prowadzę spokojne życie w miarę młodej mamy. Dbam o siebie i o moją rodzinę. Bardzo lubię swoją pracę i realizuję się w niej. Prowadzimy z mężem rodzinne blogi które dają nam wiele przyjemnych chwil i spotkań z ludźmi. Otaczamy się ludźmi z którymi lubimy przebywać i z którymi jest nam „komfortowo”. Każdego dnia mam sto pomysłów co zrobić kreatywnie. Szczerze, jestem szczęśliwa! To jest mój najlepszy prezent urodzinowy ❤️

Kim jestem?

Kim jestem? Mogłabym zacząć tandetnie od zwyczajnego „kobietą taką jak Ty”. I choć to wyświechtane stwierdzenie, to tak jest. Zacznę od końca.

Dwa lata temu osiągnęłam swoje wagowe dno. Było mi strasznie przykro, bo patrzyłam na młodą dziewczynę, którą się czułam, a w lustrze widziałam zaniedbaną, grubą mamuśkę. Taką, którą nigdy nie chciałam być. Na mojej drodze na szczęście stanęło wtedy kilka osób dzięki którym jestem dzisiaj w tym miejscu.

Nie było łatwo. Nie będę czarować, że dieta była super, a budowanie kondycji to bułka z masłem. Tak nie było. Ale po tych dwóch latach, wkręciłem się w schemat ćwiczenia i już nie umiem inaczej żyć. Sport to teraz jeden z moich priorytetów.

Trening na plaży

Po co ćwiczyć?

Jak nie trenuję zbyt długo to mój świat zaczyna być tak samo smutny jak na początku mojej drogi. Zapewniam Cię, że jeżeli zrobisz wszystko żeby wytrwać pierwszą fazę, to i Ciebie to dopadnie.

Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, więc moja Mama starała się zapisywać mnie gdzie się tylko dało, tak żebym mogła spalić trochę energii.

Na początku była akrobatyka. Zaczęłam trenować z początkiem pierwszej klasy podstawowej.
Przygoda ta trwała prawie cała podstawówkę. Dochodziły do niej tylko różne dodatkowe dyscypliny. Taniec, siatkówka, trochę biegania. Bieganie było do momentu poważnej kontuzji kolana, która odcięła mnie od sportu na dwa lata. Dla dziecka to było całe życie. Podłamałam się i obraziłam na sport.

Powrót na ring

Znowu ćwiczyć zaczęłam 7 lat temu. Bardzo nieregularnie. Zrywami. Ćwiczyłam intensywnie tydzień, później 2 miesiące nic. W pierwszej ciąży przytyłam: bagatela 23 kg. Zamknięta w czterech ścianach z dzieckiem, nie miałam z tym większego problemu. W drugiej ciąży byłam już mądrzejsza i ćwiczyłam do 7 miesiąca. Przytyłam znacznie mniej.

I tak po latach strasznych wahań wagi i stylu życia, znalazłam się na placu zabaw wśród innych matek. Większość z nich przypominało mi mnie z czasów opieki nad pierwszym dzieckiem. Mamy, które świata nie widziały poza swoimi pociechami, a siebie stawiały ostatnim miejscu. Ja już nie chciałam tak wyglądać.Uświadomiłam sobie, że moje życie nie skończyło z powodu dzieci. Chęć dbania o swoje zdrowie i o swój komfort psychiczny, nie uderza, ani nie zabiera niczego moim dzieciom.

Zasada ”szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” jest najprawdziwsza w świecie.Zrozumiałam, że robię to dla nich. Dbając o siebie, dbam o to żebym mogła z nimi być jak najdłużej!

Ten blog to mój pamiętnik i motywator. Chęć podzielenia się z Wami tym tym co kocham i co mnie napędza.

Chcę też sama zapamiętywać najciekawsze momenty mojego życia, a to na pewno pomoże. Życzę nam wszystkim obyśmy byli tutaj jak najdłużej.

Kiss