Post wg Dr Dąbrowskiej – z czym się to je?

Zacznijmy od najważniejszego. Co to jest ten cały post? Upraszczając jest to głodówka lecznicza, która ma nasz organizm oczyścić z toksyn, wzmocnić jego odporność i wyregulować funkcjonowanie.

Dieta ma również uaktywnić samoleczenie naszego ciała. Gdzie tkwi magia?

W związku z tym, że jemy warzywa i owoce ze śladową ilością białka, cukrów i tłuszczy, to organizm żeby przetrwać rozpoczyna tzw. „odżywianie wewnętrzne”, które polega na przetwarzaniu nagromadzonych złogów białkowych na glukozę.

 

Kiedy post się nie uda?

Kiedy przekroczycie 800 kalorii lub zjecie coś spoza listy dozwolonych produktów. Nie ma znaczenia czy zjesz tylko kawałeczek – proces samoleczenia i kontrolowanej głodówki zakończy się i lepiej wtedy przerwać post, bo można tylko wyrządzić sobie krzywdę.

Pamiętaj, że głównym celem postu jest oczyścić się. Gubienie kilogramów jest efektem ubocznym postu.

Jak to się robi?

Post składa się z trzech etapów:

  • Tydzień wprowadzenia – czyli czas na przyzwyczajenie organizmu do postu dietą.
  • Właściwy post – pełny trwa 42 dni. Możesz zrobić tydzień, dwa…
  • Wychodzenie z diety – czyli powolne wprowadzenie wszystkich składników wykluczonych. Trwa on 6 tygodni.

W każdym tygodniu wprowadzasz jakieś nowe składniki w kolejności:

  1. Wszystkie warzywa i owoce
  2. Nasiona, kasze
  3. Ryby, mięso, nabiał

Jeśli robisz 2 tygodnie postu, to wychodzisz z niego tydzień.

Jeśli zdecydujesz się na pełen post to kolejny możesz zrobić dopiero za pół roku. Jeśli wybierzesz np 2 tygodnie, to kolejny rób dopiero za dwa miesiące.

Po głodówce możesz robić tzw. przypominajki, czyli na przykład robić raz w tygodniu dzień postny lub raz w miesiącu kilka postnych dni.

W czym ma to nam pomóc?

Poza wyżej wymienionymi:

  • więcej energii
  • lepszy sen
  • lepsza koncentracja i pamięć
  • wyregulowanie pracy układu nerwowego, neurologicznego i hormonalnego
  • zapobiega powstawaniu nowotworów
  • wspomaga odporność organizmu
  • łagodzi objawy choroby Hashimoto, Parkinsona, stwardnienia rozsianego
  • zaburzenia miesiączkowania, klimakteryczne, torbiele jajników, a także problemy z płodnością
  • pomocny okazuję się też przy łuszczycy, trądziku, alergiach i bólach migrenowych

 

Co jemy?

W czasie postu spożywamy tylko warzywa niskoskrobiowe:

  • pomidory
  • Papryka
  • Ogórki
  • Marchew
  • Pietruszka
  • Buraki
  • Seler
  • Chrzan
  • Rzepa
  • Rzodkiewka
  • Kapusta
  • Kalafior
  • Brokuły
  • Jarmuż
  • Kalarepa
  • Sałata
  • Szpinak
  • Seler naciowy
  • Natka pietruszki
  • Cebula
  • Szczypiorek
  • Por
  • Czosnek
  • Dynia
  • Cukinia
  • Kiszonki (ogórki, kapusta)

Owoce niskocukrowe:

  • Grejpfrut
  • Jabłko
  • Cytryna
  • Truskawki
  • jagody
  • porzeczki w małych ilościach.

Dań nie solimy, ale możemy je przyprawiać.

Do picia:

  • Woda powyżej 2 litrów dziennie
  • Herbaty ziołowe i owocowe
  • Zakwas z buraków
  • Sok z kiszonej kapusty
  • Soki świeżo wyciskane z dozwolonych warzyw i owoców

Co możesz zaobserwować w trakcie postu?

  • Kryzysy ozdrowieńcze: ból głowy, mdłości, biegunki, stany podgorączkowe, problemy ze snem, bóle stawów. Występują głownie na początku diety i mają związek z uwalnianiem toksyn.
  • Skok energetyczny, lepsze samopoczucie, lepszy sen
  • Szybki spadek masy ciała, nawet do kilograma na dobę

 

Jak ja się czułam na poście?

Brakowało mi kasz, chleba i orzechów. Poza tym nie tęskniłam wybitnie za mięsem. Brak kawy też mi nie doskwierał bo jej nie piję.

Nie bolała mnie wcale głowa, jedynie dwa ostatnie dni postu miałam w nocny mocne nudności. Poza tęsknotą za „normalnym” jedzeniem czułam się świetnie. Już po paru dniach poczułam zastrzyk energii i zaczęłam ćwiczyć.

Po tygodniu zauważyłam, że lepiej się wysypiam. Jeśli pilnowałam posiłków i nie dopuszczałam do tego by być głodna, to miałam zdecydowanie lepszy humor niż ostatnio.

Waga spadała w miarę regularnie, z twarzy wyraźnie zeszła opuchlizna 😉 Na wadze ubyło 5 kilogramów.

Jedyny problem miałam z piciem wody. Zalecenia mówią o nawet 4 litrach, ja dawałam radę maks wypijać 3.

Co do jedzenia:

Skorzystałam z cateringu Przełom w odżywianiu, ze strachu, że nie dam rady sama szykować sobie jedzenia. Teraz już wiem, że mogę jeść głównie surowe warzywa, bez żadnej obróbki, a jedynie co muszę sobie przygotować to zupa i soki.

Te ostatnie świetnie zapychają i kompletnie nie czuje się głodu. Polecam catering wszystkim tym, którzy nie wiedzą jak zacząć i tym, którzy potrzebują urozmaiconej diety.

Czy to jest ciężka dieta? Nie! Zaplanuj sobie ten czas, zastanów się czy nie ma kumulacji rodzinnych imprez czy wyjazdów biznesowych. Ja przeżyłam mundial i kinderparty – ale to nie było miłe 😀

Poza tym jak zwykle polecam być rozsądnym i dążyć do złotego środka.

Nie wiem czy bym poleciła post 42 dniowy. Dla mnie to za długo, ale niech każdy robi jak czuje. Dla mnie dwa tygodnie jest optymalne. Co jest jeszcze ważniejsze to czas. Na pewno nie zrobię takiego postu zimą czy jesienią dlatego, że wtedy warzywa i owoce właściwie smaku nie mają, a poza tym bym chyba zamarzła 😀

Na koniec powiem Wam ciekawostkę, że strach przed postem jest przeciwwskazaniem do niego, więc polecam go tylko zdecydowanym i optymistycznie nastawionym!

Love ToBeFit <3

Jak zdrowo schudnąć?

Często pytacie, jaką dietę wybrać albo, co sprawiło, że schudłam. Tak naprawdę jest to pytanie do lekarza i dobrego dietetyka. Każdy z nas jest inny, to oczywiste, ale już nie każdy pamięta o tym, stosując kolejną dietę przygotowaną pod ogół. Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach.

Dieta dla wszystkich?

W ciągu ostatnich paru lat przeszłam mocną rewolucję w odżywianiu i mogę powiedzieć Wam, że nie ma diety dla wszystkich. Swego czasu trenowałam z przyjaciółką, nasz harmonogram dnia był bardzo podobny. Obie urodziłyśmy dzieci, obie pracowałyśmy, byłyśmy w podobnym wieku i obie tak samo praktycznie trenowałyśmy. Mimo to, na każdą z nas działały rożne rzeczy.

Diety, które wcześniej stosowałam łączyły się przeważnie z głodem, rozdrażnieniem lub zmuszaniem się do jedzenia czegoś, czego nawet nie lubiłam. Przejście przez diety dukana, kapuściane i inne tego typu, mocno odbiło się na moim zdrowiu. Tak samo jak z restrykcyjną dietą redukcyjną.

Dopiero po czasie zauważyłam, że nie jest to dobre dla mnie i prowadzi do krótkotrwałych zmian. Niestety, wszystkie diety, które powodują, że zmieniasz się nagle – nie zrobią Ci dobrze. Wiem, że ciężko to zrozumieć, ale tak jest. Co zatem robić, by osiągnąć efekt?

Jak zacząć?

Jak zrzucić zbędne kilogramy i zrobić to z głową? Na te i inne pytania odpowiedział mi Bartosz Kopeć – dietetyk, absolwent warszawskiej SGGW na wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji. Trener personalny, trener przygotowania motorycznego i brązowy medalista MP Juniorów w Kulturystyce.

Bartosz Kopeć - Trener, Warszawa

Bartosz Kopeć – Trener, Warszawa

Czy potrzebna jest wizyta u lekarza?

Wizyta u lekarza jest bardzo przydatna dla dietetyka. Zawsze zalecam swoim klientom, żeby przed wizytą udali się do internisty i zrobili podstawowe badania krwi, takie jak morfologia, glukoza, lipidogram, hormony tarczycy, u osób aktywnych bardzo przydatne będą także elektrolity. Wyniki tych badań pomogą w odpowiednim spersonalizowaniu diety do klienta.

Czy muszę być głodna na diecie?

Absolutnie nie, odpowiednio zbilansowana dieta i ilość posiłków powinna zaspokoić całkowicie apetyt naszego klienta i nie powodować u niego permanentnego uczucia głodu.

Czy na diecie trzeba być całe życie?

Samo pojęcie dieta, bardziej powinno odnosić się do osób, z problemami zdrowotnymi. W przypadku osób, którym zależy głównie na schudnięciu i poprawie stanu zdrowia, ale niemających istotnych problemów zdrowotnych bardziej planujemy nowy wzorzec odżywiania. 

Należy nauczyć takie osoby, jakie produkty powinny spożywać i w jakie ilości są dla nich odpowiednie. Przestrzeganie rygorystycznej diety przez długi czas przez osoby u których nie jest to konieczne zazwyczaj kończy się niedoborami składników energetycznych, witamin i minerałów co, niesie za sobą ryzyko zwiększonej podatności na choroby oraz kontuzje. Reasumując, u osób niemający problemów ze zdrowiem staramy się dokonać reedukacji wzorca żywienia na którym powinien opierać dalsze swoje żywienie.

Jak dużo mogę schudnąć?

Odpowiedź jest prosta: powinniśmy schudnąć tyle, ile jest to potrzebne w danym przypadku. Dietetyk powinien ustalić to indwyidualnie do potrzeb klienta, uwzględniając z kim współpracuje i jakie są cele danej osoby. Inne podejście będzie do zawodowego sportowca, który posiada limity wagowe, w których musi się zmieścić, a inne natomiast dla Pań rekreacyjnie ćwiczących fitness.

Czy muszę ćwiczyć żeby dieta działa?

Nie musisz. Nowy plan żywieniowy powinien być odpowiednio dobrany dla danej osoby, biorąc po uwagę jej aktywność fizyczną. Jeśli komuś nie zależy na poprawie sylwetki, a tylko i wyłącznie na mniejszej ilości kilogramów na wadze to nie musi ćwiczyć. Ja jednak, pracując z klientami zawsze zalecam dodatkową aktywność fizyczną, która znacznie zwiększa efektywność nowego planu żywieniowego i dodatkowo korzystnie wypływa na poprawę ich sylwetki oraz samopoczucia.

Przy planowaniu nowego stylu odżywiania, ważne jest to, żebyśmy uświadomili swoim klientom, jak ważna jest aktywność fizyczna w kontekście ich zdrowia. Pod cytatem: „Ruch może zastąpić niemal każdy lek, ale żaden lek nie zastąpi ruchu” podpisuję się obiema rękami.

Czy jest jakaś dieta na której można szybko schudnąć?

Uważam, że wszystkie diety obiecujące szybką utratę wagi, to nic innego, jak droga na skróty. Pomagają szybko pozbyć się kilogramów, jednak efekt jest krótkofalowy i nie obejmuje okresu po ich skończeniu, w którym zazwyczaj klient wraca do poprzedniej wagi lub ją nawet zwiększa. 

Wszelkie drastyczne obcięcia kalorii i składników odżywczych na początku dają spektakularne efekty, ale niestety po pierwszym okresie, w którym wypłuczemy już z siebie wszelkie zapasy glikogenu i wody, następuje znaczne spowolnienie metabolizmu i co za tym idzie zatrzymanie utraty masy ciała.

Dodatkowo diety te często prowadzą do „rozregulowanie gospodarki hormonalnej” co za tym idzie problemów z np. tarczycą czy trzustką, odpowiedzialną za wydzielanie insuliny. 

Dlatego ja preferuję długofalowy plan żywieniowy o odpowiedniej podaży energetycznej, bez drastycznych zmian, który ma na celu optymalizację utraty masy ciała w dłuższym okresie i utrzymanie zamierzonej wagi na stałym poziomie jak i poprawę stanu zdrowia.

Mam nadzieję że te wskazówki rozjaśniły Wam trochę w głowach.
Pamiętajcie że 80% sukcesu to właśnie dieta!
Czekam na Wasze historie i doświadczenia. Powiedzcie jak to wyglądało w Waszym przypadku?!

 

5 prostych ćwiczeń na uda i pośladki.

Od poniedziałku zaczynam ćwiczyć, od jutra zaczynam ćwiczyć, jak kupię sobie buty, jak zrobi się lepsza pogoda to zacznę biegać. Znasz to? Ja tak! Nie ma w tym nic dziwnego, wcale nie jesteś leniwa. Najtrudniej wszak jest zrobić pierwszy krok.

To Be Fit

Media pokazują idealne sylwetki, ciężkie plany treningowe i rygorystyczne diety. Kobiety rzucają się w wir bycia fit, a po miesiącu nie mają siły ruszyć palcem i są tak głodne, że zjadły by konia z kopytami. A można zacząć z głową i spokojnie. Pamiętaj, że większość sukcesu leży w zdrowym odżywianiu, a ruch ma nam pomóc ruszyć metabolizm, wzmocnić kondycję i ujędrnić ciało.

Nie każda z Was chce wyglądać jak Chodakowska

Większość chce poczuć się lepiej, złapać siły i zrzucić 5 realnych kilogramów. Zacznij ćwiczyć conajmniej 3 razy w tygodniu po 30 minut, jedz rozsądnie, a po miesiącu zobaczysz różnicę. Nie będziesz wykończona, nie będziesz też na diecie, a zmienisz swoje życie nie do poznania.

Daj sobie czas

Gdy wprowadzasz zmiany stopniowo, to stają się twoją codziennością i zostają z Tobą na dłużej. Lepiej powoli chudnąć i powoli budować mięśnie, bez zbędnego przemęczenia.

Pierwszy krok

Mam dla Was 5 ćwiczeń, które mogą dojrzewać razem z Tobą. Możesz je robić powoli, w swoim tempie. A gdy wzmocnisz się, będziesz robiła ćwiczenia szybciej. Gdy staną się łatwe, dołożysz obciążenia zapinane na kostki.

Trening

Każdy trening zacznij od rozgrzewki. Włącz muzykę, powoli rozruszaj wszystkie stawy, poskacz trochę, potańcz do szybkiej muzyki. Działaj tak przez dobre 15 minut. Jeśli masz w domu rowerek to wsiadaj i pedałuj Następnie wykonaj każde ćwiczenie po 10 razy, a wszystkie powtórz 4 razy. Na koniec rozciągnij się! Pamiętaj żeby kolano przy wypadach było w lini prostej ze stopą, niech nie wychodzi poza nią. Trzymaj prosto plecy, napinaj brzuch przez cały czas. Głowa w prostej linii z plecami, nie zadzieraj jej do tyłu. Nie staraj się robić ćwiczeń szybko, rób je poprawnie. Nie forsuj się, w pierwszym tygodniu sprawdź ile możesz. W następnym będziesz mogła zwiększać ilość powtórzeń.

To be fit / 2017 / olgapolny.pl To be fit / 2017 / olgapolny.pl

P.S Ja nie jestem trenerem, dzielę się z Wami tym czego sama się nauczyłam i przetestowałam na sobie. Pamiętaj że nawet jedna godzina z profesjonalnym trenerem to bardzo dużo

5 koktajli do zadań specjalnych.

Moje śniadania od zawsze były dla mnie problemem. Każdy poranek w naszym domu to mały armagedon. Odkąd otworzę jedno oko, staję się po kolei: mediatorem pomiędzy rodzeństwem, które walczy ze mną o oglądanie bajek, następnie staję się stylistką z szerokim wachlarzem znajomości mody dziecięcej jak i męskiej. Potem zostaje już tylko nadworny dietetyk, kucharz, higienistka i odźwierny. W tym biegu nie ma kompletnie czasu dla mnie i dla mojej wizji idealnego jedzenia, które będzie zawierało wszystkie potrzebne składniki. Wszak wiadomo, że czym szybciej zjesz po przebudzeniu, tym szybciej twój metabolizm zwlecze się z łóżka i zacznie spalać zapasy tłuszczu 😉

Koktajle to moje wybawienie, mogę szybko zmieszać to co potrzebuję i popijać zanim szarańcza wyjdzie z domu. Mam dla Was pięć zdrowych szejków, które wpłyną na wasze lepsze zdrowie, wygląd i samopoczucie.

KOKTAJL ODCHUDZAJĄCY truskawka, jagoda, malina 

 

Jagody, podobnie jak maliny, są idealnym lekarstwem na wszelkie problemy jelitowe. Działają odtruwająco, oczyszczająco, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Zawierają bardzo mało kalorii, za to bardzo dużo błonnika, który wymiecie resztki pokarmowe z naszego organizmu. Dodatkowo maliny i truskawki działają żółciopędnie, co powoduje szybsze trawienie oraz lekko moczopędnie, co wspomaga niezatrzymywanie wody w organizmie.

KOKTAJL SZCZĘŚCIA banan, malina.

Banany działają odprężająco na skołatane nerwy. Są idealnym pożywieniem dla naszego mózgu. Kiedy dopadnie Cię PMS, pomoże z rozdrażnieniem i rozkojarzeniem.

Malina pomoże, gdy będziesz czuła się opuchnięta jak i zmniejszy bole menstruacyjne. Maliny to cenne żródło antyoksydantów, które korzystnie wpływają na nasz wygląd zewnętrzny. Działają rownież uspokajająco.

KOKTAJL SAMO ZDROWIE  ananas, truskawka 

Ananas to głównie witamina C, która wzmacnia organizm i chroni go przed infekcjami. Świetnie się sprawdza jako lek na zapalenie zatok, kaszlu czy kataru siennego. Znacząco przyspiesza gojenie ran i urazów. Poprawia kondycję stawów.

Malina jest znakomitym środkiem przeciwgorączkowym, a truskawka pomaga w zwalczaniu wirusa odpowiadającego za opryszczkę.

KOKTAJL SIŁA chia, ananas, natka pietruszki

Pudding z nasion chia, który dodaję do koktajlu, zawiera leptynę, która działa na zwiększenie poziomu energii. Duża ilość wapnia (6 razy więcej niż mleko) wzmacnia kości. Cynk, wapń i żelazo w chia poprawiają kondycję włosów i paznokci.

Trzy razy większa ilość żelaza niż w szpinaku, to cudowny zastrzyk dla układu krwionośnego.

Nać pietruszki doskonale wzmacnia – w 100 g jest 5 mg żelaza i 177 mg witaminy C (więcej niż w cytrusach). Natka obfituje również w kwas foliowy.

KOKTAJL NA WIECZNĄ MŁODOŚĆ truskawka, banan, wiśnia

Wiśnie to skarbnice przeciwutleniaczy, które chronią nasz organizm przed nowotworami  i procesami starzenia, gdyż neutralizują wolne rodniki. Antocyjany odtruwają serce, witamina C uszczelnia naczynia krwionośne, a garbniki i kwasy organiczne zawarte w wiśniach zapobiega powstawaniu skrzeplin i zatorów w naczyniach krwionośnych.

Częste  jedzenie bananów chroni układ krążenia. Owoce są bowiem źródłem potasu, który obniża  ciśnienie tętnicze krwi. Prócz tego zawierają niemal tyle samo pektyn co jabłka. Dzięki temu mogą obniżać poziom cholesterolu, zapobiegając miażdżycy. Zawarty w truskawkach wapń i fosfor wzmacniają kości i zęby oraz poprawiają pracę mięśni, a w połączeniu z magnezem odkwaszają organizm.

Orzechowo-owsiany Fit Deser

Weekend to najtrudniejszy dla mnie czas na trzymanie zdrowej diety. Moje dzieci mają wtedy odpust słodyczowy, a mąż nadrabia brak czasu w tygodniu na gotowanie i serwuje nam bomby kaloryczne. Na blogu będę wrzucała swoje propozycje na zdrowe i pyszne przekąski, które nie zrujnują Waszej ciężkiej pracy w ciągu tygodnia. Testerami są moje dzieci, dla których jak coś nie jest słodkie to się nie je oraz mój mąż, który gardzi dietą – każdą.

Na pierwszy rzut idzie deser, wszak życie za krótkie jest by czekać na niego, aż skończy się obiad 😉 Batoniki owsiano-orzechowe w gorzkiej czekoladzie. Przyrządzenie jest szybkie i banalnie proste. Na tyle, że Kamil był tym razem wykonawcą, a ja tylko managerem.

Co będzie Ci potrzebne:
– 2 tabliczki gorzkiej czekolady (Najlepsze są takie powyżej 70%)
– Płatki owsiane górskie
– Wiórki kokosowe
– Jagły z malinami
– Mieszanka orzechów
– Mleczko kokosowe
– miód

    

Jak zrobić:

1. Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej.
2. W osobnym naczyniu namocz płatki owsiane w mleczku kokosowym. Najlepiej jest, gdy mleko rozwarstwi się i użyjemy tylko jej gęstej części.
3. Po około 5-7 minutach dodaj miód, wiórki kokosowe, jagły i pokruszone orzechy. Masa powinna być gęsta, jeśli nie jest, dodaj jeszcze ulubionego suchego składnika.
4. W docelowym naczyniu (ja wybrałam prostokątne, żaroodporne) rozłóż papier do pieczenia i wlej rozpuszczoną czekoladę.


5. Na czekoladę wyłóż owsianą masę i równo rozprowadź.

6. Schowaj do lodówki na parę godzin
7. Po wyjęciu pokrój i zjedz ze smakiem 😉

P.S.
Batoniki łatwo się rozpuszczają i są dosyć kruche, dlatego najlepiej trzymać je w lodówce.
Przechowuj w lodówce do 3 dni.

 

Mój najlepszy prezent urodzinowy?

W pewnym wieku urodziny przypominają nie tylko o zabawie, ale też powodują to, że robimy swój rachunek sumienia. Tak samo jak na koniec roku, kiedy mamy pewne spostrzeżenia. Ja dziś kończę 33 lata. Brytyjscy uczeni dowiedli że ludzie w moim wieku są najszczęśliwszym w życiu. A jak jest u mnie?

Z CZEGO JESTEM ZADOWOLONA

Co w moim życiu jest najważniejszego? Moja rodzina oczywiście. I to z niej jestem najbardziej zadowolona. Mam kochającego męża, który bardzo ciężko pracuje na nasz komfort. Często mnie wkurza i mam ochotę go utopić, ale wiem, że sama nie jestem łatwa w obsłudze 😉 To człowiek, który zrobi wszystko żebym była bezpieczna i szczęśliwa. Ale najważniejsze to to, że jest moim przyjacielem. Lubię go, lubię z nim przybywać, śmiać się i płakać. Pracujemy razem, a to już bardzo dużo 😉

Olga Polny

Olga Polny

Cieszę się, że zrobiłam coś dla siebie. Że te dwa lata temu zawalczyłam o swoje zdrowie i zadowolenie samej z siebie. Wyglądam lepiej niż 8 lat temu!! Mam więcej sił i chęci do życia.
Zdrowiej się odżywiam. Zanim urodziłam dzieci, skład produktów spożywczych nie miał dla mnie większego znaczenia. Wiele rzeczy kupowałam gotowych. Teraz większość robię sama, a półprodukty kupuję ze sprawdzonych źródeł. Staram się wplatać w nasze życie kuchnie z różnych stron świata, a dzięki temu moje dzieci jedzą bardziej urozmaicone posiłki.

Serce mi rośnie widząc jak duży wpływ mam na swoje dzieci. Rzeczywiście przykład idzie z góry. Maluchy patrzą jak ja ćwiczę i próbują powtarzać to ze mną. Większość treningów w domu robię z obstawą. Bruno zarażony aktywnym trybem życia zainteresował się piłka nożną i karate. Lila jest tancerką i fanką Ewy Chodakowskiej. Nikt w życiu ich nie zmuszał do tego i to jest pewnie ten sekret.

Z CZEGO NIE JESTEM ZADOWOLONA

Zaczynając od siebie. Nadal walczę z systematycznością. Nadal dopadają mnie stany załamania. Odpuszczam sobie wtedy treningi i zdrową dietę. Myślę sobie wtedy, że to da mi poczucie relaksu, że odpocznę sobie i złapię siły.

Oczywiście okazuje się szybko, że taki niby-odpoczynek ma odwrotny skutek. Brak ruchu powoduje, że szybciej się męczę, tracę siły w połowie dnia lub chodzę senna. Śmieciowe jedzenie rujnuje moją gospodarkę hormonalną. Puchnę od dużej ilości soli, mam reakcje alergiczne od wszystkich buł, pizz i innych ciast. Kończy się to wszystko na złym samopoczuciu. Nie jestem wypoczęta, wyglądam jakbym przytyła 5 kilogramów i zła jestem na siebie, że znów zrobiłam to samo.

Olga Polny

Olga Polny

Z jednym mam problem i nie wiem czy to jest źle czy dobrze. Zaczynam inaczej traktować ludzi. Kiedyś poświęcałam się im do reszty. Ich problemy były moimi problemami. Uważałam, że słowo przyjaciel znaczy bardzo dużo i na nieskończenie długo. Wierzyłam, że to co daję to wraca do mnie. Niestety ludzie mnie sukcesywnie z tego błędu wyprowadzali. Teraz daję sobie i innym więcej powietrza, nie wychodzę z inicjatywą dopóki mnie ktoś o coś nie poprosi. Nie walczę o kontakt, bo myślę, że jak ktoś ma potrzebę ze mną być to powie mi o tym. Czy to złe czy dobre? Nie wiem.

CO BYM CHCIAŁA POPRAWIĆ

Chciałabym być spokojniejsza, nie trawić swojego żołądka nerwami. To co mnie teraz wkurza, za tydzień, miesiąc, rok nie będzie miało większego znaczenia, a zdrowie mam tylko jedno. Pracuję nad tym żeby więcej rzeczy zlecać innym. Uczę dzieci, żeby zaczęły mi pomagać, staram się w miarę możliwości korzystać z usług profesjonalistów. Jednak nadal uwielbiam zajechać się „na szmacie” 😂 Ale walczę też z tym.

Marzę o tym żeby czytać więcej książek. Jakoś odkąd jestem mamą, bardzo trudno jest mi skupić skupić się nad kawałkiem papieru. Mam coraz więcej książek, które odkładam na lepsze czasy, czytaj: jak pojedziemy na wakacje i będę leżeć na plaży. Woda jest nadal moją piętą achillesowa. Wiem że mam ją pić, wiem ile to daje dobrego, a niestety zapominam – do poprawy!
Podsumowując, nie ma w tym tekście nic przełomowego, prowadzę spokojne życie w miarę młodej mamy. Dbam o siebie i o moją rodzinę. Bardzo lubię swoją pracę i realizuję się w niej. Prowadzimy z mężem rodzinne blogi które dają nam wiele przyjemnych chwil i spotkań z ludźmi. Otaczamy się ludźmi z którymi lubimy przebywać i z którymi jest nam „komfortowo”. Każdego dnia mam sto pomysłów co zrobić kreatywnie. Szczerze, jestem szczęśliwa! To jest mój najlepszy prezent urodzinowy ❤️

Kim jestem?

Kim jestem? Mogłabym zacząć tandetnie od zwyczajnego „kobietą taką jak Ty”. I choć to wyświechtane stwierdzenie, to tak jest. Zacznę od końca.

Dwa lata temu osiągnęłam swoje wagowe dno. Było mi strasznie przykro, bo patrzyłam na młodą dziewczynę, którą się czułam, a w lustrze widziałam zaniedbaną, grubą mamuśkę. Taką, którą nigdy nie chciałam być. Na mojej drodze na szczęście stanęło wtedy kilka osób dzięki którym jestem dzisiaj w tym miejscu.

Nie było łatwo. Nie będę czarować, że dieta była super, a budowanie kondycji to bułka z masłem. Tak nie było. Ale po tych dwóch latach, wkręciłem się w schemat ćwiczenia i już nie umiem inaczej żyć. Sport to teraz jeden z moich priorytetów.

Trening na plaży

Po co ćwiczyć?

Jak nie trenuję zbyt długo to mój świat zaczyna być tak samo smutny jak na początku mojej drogi. Zapewniam Cię, że jeżeli zrobisz wszystko żeby wytrwać pierwszą fazę, to i Ciebie to dopadnie.

Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, więc moja Mama starała się zapisywać mnie gdzie się tylko dało, tak żebym mogła spalić trochę energii.

Na początku była akrobatyka. Zaczęłam trenować z początkiem pierwszej klasy podstawowej.
Przygoda ta trwała prawie cała podstawówkę. Dochodziły do niej tylko różne dodatkowe dyscypliny. Taniec, siatkówka, trochę biegania. Bieganie było do momentu poważnej kontuzji kolana, która odcięła mnie od sportu na dwa lata. Dla dziecka to było całe życie. Podłamałam się i obraziłam na sport.

Powrót na ring

Znowu ćwiczyć zaczęłam 7 lat temu. Bardzo nieregularnie. Zrywami. Ćwiczyłam intensywnie tydzień, później 2 miesiące nic. W pierwszej ciąży przytyłam: bagatela 23 kg. Zamknięta w czterech ścianach z dzieckiem, nie miałam z tym większego problemu. W drugiej ciąży byłam już mądrzejsza i ćwiczyłam do 7 miesiąca. Przytyłam znacznie mniej.

I tak po latach strasznych wahań wagi i stylu życia, znalazłam się na placu zabaw wśród innych matek. Większość z nich przypominało mi mnie z czasów opieki nad pierwszym dzieckiem. Mamy, które świata nie widziały poza swoimi pociechami, a siebie stawiały ostatnim miejscu. Ja już nie chciałam tak wyglądać.Uświadomiłam sobie, że moje życie nie skończyło z powodu dzieci. Chęć dbania o swoje zdrowie i o swój komfort psychiczny, nie uderza, ani nie zabiera niczego moim dzieciom.

Zasada ”szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” jest najprawdziwsza w świecie.Zrozumiałam, że robię to dla nich. Dbając o siebie, dbam o to żebym mogła z nimi być jak najdłużej!

Ten blog to mój pamiętnik i motywator. Chęć podzielenia się z Wami tym tym co kocham i co mnie napędza.

Chcę też sama zapamiętywać najciekawsze momenty mojego życia, a to na pewno pomoże. Życzę nam wszystkim obyśmy byli tutaj jak najdłużej.

Kiss